8 Mar

Kobiece oblicze autyzmu

Z okazji przypadającego dzisiaj Dnia Kobiet postanowiłam się pokusić o małą refleksję dotyczącą różnic w nasileniu zaburzeń ze spektrum autyzmu między mężczyznami a kobietami.

Bardzo cieszy fakt, że świat naukowy zaczyna dostrzegać związek autyzmu z płcią. Jeszcze kilkanaście lat temu uważano, że zaburzenia ze spektrum autyzmu są wyłącznie domeną płci męskiej. Statystyki mówią jednak zupełnie coś innego – aż 1 na 189 kobiet jest w spektrum autyzmu. Z tego powodu, kwestionariusze diagnostyczne, takie jak ADOS-2, czy też SCQ (Kwestionariusz Komunikacji Społecznej) były układane głównie pod chłopców, pomijając specyfikę płci. Dziewczynki badane tym testem często nie spełniały kryteriów diagnostycznych, przez co otrzymywały diagnozę znacznie później lub nawet wcale.

Dziś sytuacja dynamiczne ulega zmianie. Powstają publikacje naukowe poświęcone różnym aspektom zaburzeń autystycznych u kobiet, z których wyłania się obraz znaczących różnic między płciami. Przykładowo, dzięki większej determinacji do nawiązania kontaktów społecznych, część wysokofunkcjonujących kobiet z ASD nie tylko częściej opanowuje umiejętność kamuflażu swoich autystycznych zachowań niż chłopcy ale również – często dzięki naśladowaniu sposobu bycia swoich koleżanek – lepiej dogaduje się z otoczeniem. Równocześnie posiadają odmienny od mężczyzn fenotyp i profil kliniczny, nierzadko będąc znacznie bardziej podatnymi na przeciążenia związane z nadmiarem bodźców (ze względu na bardziej zaburzony profil sensoryczny). Inna jakość objawów, jakie wykazują dziewczynki z zaburzeniami ze spektrum autyzmu, często skłania specjalistów do stawiania pokrewnych, niekoniecznie pełnych diagnoz. Dość często zdarza się, że u kobiet z autyzmem diagnozuje się: tylko depresję, zaburzenia odżywiania, zaburzenia lękowe, czy też zaburzenia osobowości. Statystycznie, blisko 70 procent osób z ASD posiada dodatkową jednostką chorobową, a 40 procent z nich – 2 lub więcej, przy czym niekoniecznie muszą to być zaburzenia natury psychicznej.

Wspominam o tym, ponieważ jestem przykładem późno zdiagnozowanej, wysokofunkcjonującej kobiety w spektrum autyzmu (zresztą, z ostatecznym rozpoznaniem zespołu Aspergera i zaburzeń adaptacyjnych). Psycholog z poradni, badając mnie w wieku 4 lat, zbeształa tylko moją rodzicielkę („pani jest przewrażliwiona!”), nie znajdując żadnych podstaw do niepokoju. Kiedy jednak trafiłam do psychiatry, mając już lat 11, diagnozę spektrum autyzmu otrzymałam ostatecznie po prawie 7 latach. Jak się okazało, podejrzenie zespołu Aspergera przyszło po udziale mojej pani doktor w sympozjum poświęconym temu tematowi. Jak tłumaczyła potem pani doktor, wcześniej o spektrum autyzmu mówiło się tylko u chłopców, stąd nie brała tego rozpoznania pod uwagę. Przez te kilka lat zdążyłam już „mieć”: m.in. zaburzenia emocjonalne, depresję, chorobę afektywną dwubiegunową, fobię społeczną. Całe szczęście, że z tego diagnostycznego galimatiasu wyszłam obronną ręką, choć lat straconych na źle dobranych lekach, trzech hospitalizacji w szpitalu psychiatrycznym spowodowanych głównie odstawianiem tychże i wytrwałym szukaniu ChAD-u u mnie przez lekarzy… raczej nie da się nadrobić. Można tylko żyć z tym, co jest.

Drogie Panie, neurotypowe i neuronietypowe, czujcie się ze sobą dobrze – nie tylko w dniu „naszego” święta! I nigdy, nigdy nie ulegajcie pokusie porównywania autystycznych chłopców i dziewcząt. Kobiety nie są „lepsze” – są po prostu inne. Warto mieć tego świadomość, zanim zacznie się wrzucać wszystkie zachowania do jednego worka.

Weronika Miksza

PS: Specjalne podziękowania kieruję do doktor Agnieszki Rynkiewicz za uświadomienie mi tej subtelnej, międzypłciowej różnicy… i za niezmordowane zgłębianie tematu miejsca kobiet z ASD w spektrum autyzmu, również na arenie międzynarodowej!

Źródło: tutaj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.