14 Maj

Trudna sztuka czytania siebie

Sprawy związane z emocjami to z pozoru rzecz prosta, niemal oczywista; zdaje mi się, że osoby neurotypowe dużo łatwiej odczytują złożoność swojego wnętrza.

Refleksja nie jest przypadkowa: otóż odkryłam, jak trudno czasem zrozumieć, co nami trzęsie. Nie dalej, jak kilka dni temu odkryłam u siebie zdumiewającą zależność – będąc w ruchu, działając, czułam się wyśmienicie. Tryskałam pomysłami jak fontanna, wykonując je od ręki, reagowałam błyskawicznie i kojarzyłam fakty prędzej, niż zwykle. Na fali tej energii zrobiłam masę dodatkowych, ponadprogramowych rzeczy, a przy okazji wygrałam książkę w konkursie Polskiego Związku Głuchych, opowiadając o dniu, w którym zdiagnozowano u mnie zespół Aspergera.

Słowem: same wspaniałości i szerokie perspektywy. Chciałam  tak myśleć.

W tej cudownej układance jedna rzecz mi jednak nie pasowała: w momencie, kiedy wracałam do domu i przestawałam usilnie działać, byłam kupką skulonego w sobie, przerażonego nieszczęścia. Na pytanie, skąd to się bierze, pomimo usilnych starań, nie umiałam znaleźć odpowiedzi. Analizowałam, składając to na karb nadchodzącego, gorącego okresu (dosłownie i w przenośni), zwiększonej puli egzaminów i spraw kluczowych, na których dopełnieniu zależało mi najbardziej.

Okazało się, że zupełnie nie tam leżał pies pogrzebany.

Dopiero po przegrzebaniu sytuacji ze specjalistą, długim i dogłębnym, okazało się, że działam, aby nie myśleć, a w głębi serca czuję się niedoceniana i niepotrzebna. O tym, że mam problemy z niską samooceną i jestem katem samego siebie, wymagając od siebie za dużo, już wiedziałam; nie sądziłam jednak, że jeden i ten sam mechanizm będzie tak na mnie wpływać pod przykrywką ciągłego działania. Odgrzebany ładunek emocjonalny wybuchł z taką siłą, że jeszcze wieczorem nie mogłam powstrzymać emocjonalnego krwotoku.

Już przyszedł kolejny dzień, a ja ciągle nie mogę się pozbierać.

Emocje to trudny temat, ponieważ często brakuje nam świadomości, co nam doskwiera. W najlepszym razie doszukujemy się rozwiązania nie dość głęboko, ponieważ nie zawsze znamy siebie tak dobrze, jakbyśmy tego pragnęli. Tak, neuronietypowość zdecydowanie czyni z emocji wiedzę tajemną. Dobrze, jeśli rozwiązaniem jest dobrze poprowadzona rozmowa, która da nam dostęp do sedna sprawy. Nie zawsze umiemy się jednak zdobyć, aby mówić; nie za każdym razem możemy poradzić się specjalisty.

Nie bójmy się mówić.

Weronika Miksza

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.